Droga Kath!
Pewnie nie pamiętasz nikogo takiego pod pseudonimem Ann Isabell, jednak ja Ciebie doskonale. Wcześniej jako Wiki f komentowałam twoje pierwsze posty na blogu o Fremione. Później odwiedzałam Cię już jako Tymbarkowa. Może nie zawsze pozostawiałam po sobie ślad pod notką, jednak możesz być pewna, że byłam Twoją stałą czytelniczką. Odwiedzałam bloga codziennie, czekając z utęsknieniem na nowy rozdział, który z dnia na dzień wydawał się coraz to bardziej ciekawszy i o wiele lepiej napisany. Nie chodzi mi oto, że początkowe rozdziały nie były dobre. Po prostu styl pisania zmienia się wraz z kolejnymi notkami.
Pamiętam jak wpadłam całkiem przypadkiem na Twojego bloga - był to jeden z pierwszych blogów jakie poprowadziły mnie do napisania czegoś swojego. Było to jakieś trzy lata temu (jak ten czas szybko leci, prawda?) Tuż na początku 2012 roku, bodajże marzec-kwiecień. Miałaś już spisane kilka rozdziałów, jednak dla mnie wciąż było za mało. Twoje opowiadanie tak bardzo intrygowało, że chciałam więcej i więcej. Uwierzyłam, że prawdziwa miłość istnieje, mimo, że nieidealna a jednak. Nie pamiętam jaki pierwszy komentarz zostawiłam pod Twoim postem - wydaje mi się, że było to coś banalnego, coś w stylu ,,świetnie, czekam na następną notkę". Jednak to nie oddaje tego, jak Twoje opowiadanie mnie zafascynowało. Do tej pory nie potrafię dobrać słów, aby wyjaśnić jak bardzo magiczne było (a może dalej po latach jest?) to opowiadanie. Doskonale pamiętam jak wracałam do Twojej historii, zawodząc, że coś tak dobrego mogło się skończyć. I to jeszcze takim zakończeniem a nie innym! Nie to, że mam do Ciebie pretensje, wręcz przeciwnie - widocznie takie zakończenie było dla Ciebie najlepszym rozwiązaniem. Zaskoczyłaś wszystkich, niektórych nawet do łez, brawo. Tak powinno kończyć się dobre opowiadanie. Jednak, cały czas czuję wewnętrzny nie dosyt. Kiedy czytałam Twoje notki, byłam zachwycona tym, że można tak dobrze i lekko pisać.
Zastanawiam się dlaczego zrezygnowałaś z pisania. Ktoś o takim talencie się poddaje? Nie, tak nie może być. Przecież mówiłaś, że kochasz pisać to Cię uszczęśliwia. Nie rozumiem tego. Jestem tutaj po to aby podnieść Cię na duchu.
Możesz być pewna, że nie raz wracam tam gdzie rozpoczęły się moje przygody z pisaniem. Tak, zaczęłam pisać wtedy gdy ty prowadziłaś bloga o Fremione. Twoja historia była dla mnie inspiracją, przede wszystkim. Teraz nie wyobrażam sobie, że mogłabym zrezygnować z pisania. To część mnie i nie żałuję, że zaczęłam tworzyć coś swojego. Jednak z Fremione zrezygnowałam, właściwie sama nie wiem dlaczego. Cały czas czuję nie dosyt, ponieważ nie skończyłam tego jak chciałam tylko zostawiłam akurat w środku akcji. Ale nie piszemy tutaj o mnie. Wiesz do czego zmierzam? Nie czujesz czegoś w rodzaju przyzwyczajenia, potrzeby pisania? Choćby największej głupoty, jednak musisz pisać? W sumie z Twoim talentem nie ma możliwości stworzenia głupoty. Nie czujesz szczęścia gdy tworzysz coś nowego a przede wszystkim oryginalnego tylko Twojego? Coś co nie jest do podrobienia? Masz niesamowite zdolności do pisania, których nie warto zmarnować. Więc może czas spojrzeć nas to z drugiej strony, przestać się załamywać i uwierzyć w siebie? Masz wkoło tylu wspaniałych czytelników, którzy teraz piszą te listy (jak ja) do Ciebie aby podnieść Cię na duchu i zmotywować do dalszego pisania. Możesz być pewna, że zawsze skomentują to co napiszesz, doradzą, wesprą.
Bierz się do roboty! Pisz dalej, szkoda tracić czas na załamania, musisz uwierzyć w siebie i swoje zdolności. Nie każdy miał łatwe początki a nawet teraz boryka się z problemami. Wierzę, że odnajdziesz drogę, tą odpowiednią, którą zgubiłaś.
Jeśli nie możesz się odnaleźć mimo to, wróć jak to mówią na stare śmieci. Poczytaj swoje stare opowiadania, może wena wróci.
Wierzę, że wrócisz z jeszcze lepszymi pomysłami i dużą ilością weny!
Pozdrawiam, Ann Isabell.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz